Top Social

.

agnetha.home

LIFESTYLE | WORK | INTERIOR BLOG

Featured Posts Slider

Image Slider

czwartek, 23 marca 2017

METAMORFOZA WITRYNY i GALERIA | NEW CABINET AND WALL DECORATION



Jeśli czekaliście na różową witrynę, to niestety muszę Was rozczarować... Pierwsza warstwa koloru, który widzieliście we wcześniejszym poście, została przykryta kolejną. Grafitem. Zajęło mi to trochę czasu i trudu, ale witryny dzięki temu stały się naprawdę wyjątkowe. To właśnie lubię w malowanych meblach - ich niepowtarzalność oraz zdolność adaptacji do wnętrza. Przełamałam moje chwilowe obawy, że zapełniam przestrzeń kolejnym ciemnym meblem, i rzeczywiście, dzięki przetarciom i malowaniu pędzlem, efekt, jaki uzyskałam, w stu procentach odpowiada moim oczekiwaniom. Muszę Wam powiedzieć, że właśnie to w farbach kredowych jest fantastyczne - można nimi malować w każdych warunkach i każdy mebel, bez szczególnego przygotowywania. Samo malowanie jest niezwykle przyjemne, a farby Annie Sloan pozwalają dosłownie na każdą fanaberię. Przetarcia, rozjaśnienia, kolejna warstwa - wszystko to jest możliwe i zaskakująco proste. 

















Jeśli zamierzacie malować meble farbą kredową po raz pierwszy,
to  dla ułatwienia i zachęty wypunktuję co robiłam:

1. Witryny na zewnątrz malowałam w pierwszej kolejności farbą Annie Sloan
w kolorze Antoinette.
2. Druga warstwa następnego dnia - to Graphite. Nakładałam pędzlem, dobierając co jakiś czas różowej farby, co dało efekt cieniowania.

UWAGA: Farby Annie Sloan pozwalają na nakładanie kolejnej warstwy już po godzinie. Rzeczywiście tak jest. Ja z braku czasu pracowałam nad witryną każdego dnia po troszku.

3. Po nałożeniu ciemnej warstwy przetarłam od razu wilgotną ściereczką w niektórych miejscach, aby uzyskać efekt postarzenia i wydobyć nieco róż. Dodatkowo z miejsc, w których chciałam, aby wychodził spod grafitu róż, delikatnie zbierałam nadmiar ciemnej farby dotykając ręcznikiem papierowym. 
4. Po wyschnięciu grafitu [ok. 2 godziny] zawoskowałam całość.

UWAGA: woskowałam małymi powierzchniami, tzn. nakładałam pędzlem wosk na powierzchnię ok. 30 x 30 cm., a następnie zbierałam nadmiar wosku i delikatnie wygładzałam ten kawałek papierowym ręcznikiem. Ściereczka się nie sprawdziła, bo pozostały na niej wosk po chwili nieładnie się kruszył. Najlepsze były kawałki dobrych jakościowo papierowych ręczników.
I tak kawałek po kawałku.

5. Następnie po kolejnej godzinie przy użyciu papieru ściernego zrobiłam jeszcze kilka przetarć na krawędziach mebla i ostatecznie te kawałki jeszcze zawoskowałam, tak, aby nie pozostały na meblu żadne fragmenty niezabezpieczone woskiem.

6. Delikatnie przetarłam czystą miękką ściereczką cały mebel.

UWAGA: Dla większej odporności na uszkodzenia, lub przy malowaniu powierzchni narażonych na częste mycie, zalecałabym pokrycie farby kredowej nie woskiem, a bezbarwnym lakierem. Ja pozostałam przy wosku Clear Wax, który daje aksamitne wykończenie. 

7. Wnętrze szafy pomalowałam trzykrotnie białą farbą Old White. To taka złamana biel, wpadająca w ecru.

UWAGA: Całość malowałam wyłącznie pędzlem (chociaż pierwszą warstwę mogłam zdecydowanie malować wałkiem, byłoby szybciej...), gdyż chciałam uzyskać widoczną fakturę po pociągnięciach pędzla. Uważam również, że zdecydowanie trudniej byłoby zrobić wałkiem cieniowania, natomiast pędzlem co jakiś czas dobierałam różowej farby, dzięki czemu uzyskałam łagodne przejścia od grafitu przez szarość, aż do brudnego różu.

Całkiem proste, prawda?
:)



I jest też szersza perspektywa.... Ktoś gdzieś prosił o takową ;)
Chociaż, żeby ją zrobić musiałam totalnie przetrząsnąć sprzęt fotograficzny, w poszukiwaniu jakiegoś obiektywu, który by na tak szeroki obraz pozwalał. Od czasu jak nabyłam swój ulubiony obiektyw do wąskich zdjęć, jakieś trzy lata temu, tak chyba nie schodził z body. Ale udało się. Znalazłam i oto mamy coś więcej, niż kawę i kawałek stołu [hehe]. Poza tym do szerokich zdjęć zawsze jeszcze jest dobry telefon! Właśnie - zapraszam też na mój IG - @agnethahome !

***

Ściskam. Do szybkiego kolejnego!
l o v e




czwartek, 16 marca 2017

WIELKANOCNIE | EASTER DECORATION











Jeśli planujecie zakupy w moim sklepie z myślą o świętach, to jest to najlepszy moment, żeby złożyć zamówienie > www.agnethahome.pl 
Terminy realizacji niestety nie są jednodniowe ;) Dlatego już dzisiaj nastrajam Was nieco wielkanocnie. Wszystko przygotowuję dla Was sama, więc potrzebny mi pewien margines czasowy, żeby się wyrobić na konkretny dzień. 

Lubię. Bardzo lubię wszelkiego typu okoliczności, święta, tematyczne dekoracje..... I niezmiennie najbardziej mnie urzeka taka naturalna wersja. Proste i łatwe do wprowadzenia w domu - kilka piórek doklejonych do gałązek, przepiórcze nakrapiane jajka - nie ma nic prostszego. Lubicie taką wersję świąt? Czy może wolicie "na bogato"?

Miłego dnia Kochani!
Niech będzie piękna pogoda! Ja nie mogę się nacieszyć oznakami wiosny dookoła. I wreszcie powyżej 10 na termometrze [....na telefonie raczej ;)].
W i o s n a !!!!
Do szybkiego zobaczenia Kochani, bo mam zdecydowanie więcej zdjęć do pokazania ;) I już czeka też w kolejce post z ostateczną wersją witryny....... ;) Także, do następnego. Pa.



sobota, 25 lutego 2017

PIERWSZE PODEJŚCIE | REMAKE WITH CHALK PAINT


Czuć wiosnę w powietrzu Kochani...

Wracam do Was z tematem malowania mebli. 
Znalazły się u mnie w domu niespodziewanie meble, z którymi nie miałam co zrobić. Zupełnie tego nie planowałam. Nie żebym nie chciała nowych mebli, może bym i chciała, ale najzwyczajniej w świecie mam zbyt mało ścian, żeby je wszystkie pomieścić. Na dodatek przywędrowały nie same, a w towarzystwie trzyosobowej skórzanej kanapy... Ciśnienie nie od razu mi skoczyło, najpierw myślałam, że się z tym uporam, jakoś pomieszczę, w końcu... zrobi się przytulniej i tyle. Lekki stres pojawił się dopiero, gdy rzeczywiście zaczęłam to wszystko ustawiać. Nijak mi to nie chciało pasować. 
W związku z małym kryzysem logistycznym i ogólnym oglądem sytuacji, zwątpiłam w swoje pierwotne założenie co do kolorystyki, na jaką się nastawiałam planując malowanie witryn. Pierwotne, kiedyś wszechobecne modne venge z płyty meblowej zamierzałam przerobić na "drewniane" i bardzo stare grafitowe cudeńka, które będą zdradzały swoją bladoróżową intrygującą przeszłość... Dlatego też szukałam farby kredowej, która na takie nonszalancje w tworzeniu niejako historii mebla by mi pozwoliła ;) Plan był, pisałam o tym wcześniej w poście. Ale zrobiło się w tym moim niewielkim w sumie salonie bardzo tłoczno, a przeważająca większość mebli była kolorystycznie zdecydowanie bliżej czerni, co dawało jednak lekkie uczucie przytłoczenia. Bałam się, żeby nie utknąć w jakimś schemacie biało-czarnego wnętrza. Wątpliwości, wątpliwości....któż ich nie ma. Ja - na każdym etapie.

Wnętrze witryn zdecydowałam, aby było w kolorze Old White. I to naprawdę strzał w dziesiątkę. Oczywiście przemalowanie ciemnych mebli zawsze jest problematyczne, ale praca z farbą Annie Sloan jest naprawdę komfortowa. Nie kapie, ma znośny zapach, można malować w przerwie między pierwszym a drugim śniadaniem, odbierać telefony, plotkować na ig... czyli farba doskonała ;) Ale poważnie - naprawdę malowało mi się tą farbą bardzo dobrze i wszytko wyszło tak, jak miało wyjść. 






Po pierwszej białej warstwie, żeby nie tracić czasu zabrałam się za drugi kolor, tym razem delikatny róż - Antoinette.






I tak oto mebelki w kolorze Antoinette zagościły w moim salonie i zrobiło się całkiem jasno. Na tym etapie dopadły mnie wątpliwości. Przemalowałam całość raz jeszcze, żeby kolor był jednolity i przyznam, że trochę już czułam się zmęczona, bo to jednak dwa całkiem sporych rozmiarów meble.





Zostawię Was na chwilę z tą wersją kolorystyczną niedokończonej witryny. U mnie przez kilka dni była właśnie taka, gdyż nie mogłam się zdecydować co dalej. Nawet wszystkim się taka podobała, co mocno mnie zbiło z tropu. Ale, ale... Do zobaczenia w następnym poście Kochani. Bo z tego malowania zrobiła się naprawdę długa przygoda.





l o v e 

FARBY KREDOWE ANNIE SLOAN
PĘDZEL AUTENTICO
KUBEK DUKA

Custom Post Signature

Custom Post  Signature